Opowieści z Dzikiego Ogrodu

Jak to wszystko się zaczęło? Nie pamiętam dokładnie, ale pamiętam, że zachwycałam się każdym nowym owadem w naszym dzikim ogrodzie, a potem każdym skakunem, który pojawił się przed moim obiektywem. Postanowiłam sobie, że przyjrzę się im przez następne 6 miesięcy, aby poznać lepiej zachowania i lepiej planować zdjęcia. Chciałam też podzielić się historią tego, jak żywe mogą być dzikie ogrody i jak pięknie wszystko się dzieje samoistnie, o ile nie używamy chemii i nie karczujemy ogrodowych roślin do zera.

pająk Trawnikowiec (Zora)

To w tym roku zakochałam się w pajęczakach, choć są nadal takie, których się boję. Ale zacznijmy od tego, co zostało w mojej pamięci na dłużej.

Linienie Pyrgun nazielny (Evarcha arcuata)

Zdecydowanie było to jedno z najpiękniejszych doświadczeń z naszego ogrodu, przynajmniej jeżeli chodzi i małe zwierzęta. Codzienne obserwacje pozwoliły mi poznać zachowania skakunowatych, a szczególnie Pyrguna nazielnego, bo to ten gatunek występował najliczniej w sezonie. Przynajmniej przed moimi oczami. Zakochałam się w nim od razu, spójrzcie tylko na tę maskę wokół oczu!

W naszym ogrodzie najczęściej można było je spotkać na wysokich trawach, gdzie w ekspresowym tempie przemieszczały się po okolicy. Tak, skakuny są bardzo ruchliwe i czasami ciężko za nimi nadążyć. Jedno było pewne, rankiem, gdy słońce dopiero lekko rozgrzewało ziemię, one wychodziły ze swoich ukryć i odprawiały przeróżne rytuały.

I choć mogłoby się wydawać, że scena kopulacji mnie zaskoczyła, bo dowiedziałam się, że pająki robią to “nogami”, to jednak inne zdarzenie wywołało we mnie tak wiele emocji naraz. Było to linienie.

Wszystko działo się w ciągu 2 tygodni jeżeli dobrze pamiętam, znalazłam skakuna w oprzędzie, zobacz zdjęcia poniżej. Nie wiedziałam, co nastąpi za chwilę, każdego dnia, o różnych godzinach, chodziłam sprawdzać postępy. Na początku było dokładne budowanie oprzędu, piękna sprawa, możesz zobaczyć to na moim kanale Youtube.

Linienie

Zrzucanie czapki

To było niesamowite móc obserwować ten proces. Dramatyczne chwile nadeszły, gdy oprzęd został zamknięty. Nie wiedziałam jeszcze, co się wydarzy i czy ten osobnik, to wszystko przeżyje.

Młode skakuny linieją, aby móc swobodnie rosnąć, ponieważ ich egzoszkielet nie rośnie wraz z ciałem. Jest to bardzo wrażliwy proces dla pająków, ponieważ po linieniu, nowy pancerz jest bardzo miękki i podatny na uszkodzenia. Ale nie tylko to jest ciekawe, linienie zaczyna się od tak zwanego “uniesienia czapki” To jest to coś, co mnie zszokowało. Pewnego popołudnia zobaczyłam głowę pająka w oprzędzie z pustymi oczami, byłam pewna, że mój przyjaciel zmarł.

proces linienia, zrzucona czapka

Na szczęście po paru dniach spotkaliśmy się znowu, oprzęd był otwarty, a piękny skakun w nowej skórze eksplorował okolicę. To niesamowite jak przetrwał ten cały proces, podczas burzy, czy deszczu. Miałam okazję się przekonać, jak mocny jest ich oprzęd, bo nie omieszkałam zajrzeć do środka. Nie martw się, skakun po linieniu tam nie wraca, więc spokojnie mogłam przyjrzeć się staremu szkieletowi z bliska.

I wtedy nadeszła jesień, a to smutny czas, bo robi się coraz zimniej, wiele owadów i pajęczaków kończy swoje życie. Oczywiście wszystko zależy od warunków pogodowych, ale jest to raczej kwestia czasu. I tak oto jesteśmy w połowie listopada, a ogród zmienił się w szaro-burą rzeczywistość. Cieszę się, że wiele z tych osobników zostało, chociaż na moich zdjęciach. Teraz już wiesz, że są między nami takie piękne stworzenia, których życie jest bardzo krótkie a one i tak dają z siebie tak wiele niezależnie od warunków pogodowych i zagrożeń. To była wspaniała lekcja i cieszę się, że mogłam być jej częścią.

Jeżeli podobał ci się ten post, udostępnij go znajomym, albo daj znać, co sądzisz, w komentarzu.